Zapiski na zimno o budowie domu.

2008-09-05

Podłączamy się do rzeczywistości (wirtualnej)

W dzisiejszych czasach możesz nie mieć wody, ogrzewania, spać na podgrzanej cegle – ale podłączenie do telewizji i Internetu mieć musisz. Dostęp do zupełnie niepotrzebnej, zbędnej, głupiej, ale jakże miłej w odbiorze informacji czyni nas ludźmi cywilizowanymi.

spawanie

na dachu

Zatem przy pierwszej okazji musieliśmy zmienić nasz stan z offline na online. Wizyta Brata w Karmie dała pierwszy impuls. Później przyszły następne. I tak, po kilku kosmetycznych zmianach w budowie komina, pomocy męża przyjaciółki, który przyjechał do nas wypocząć, ale mu nie daliśmy, na kominie pojawiła się konstrukcja, na której zawiesiliśmy nasze przyłącze do świata w postaci anteny telewizyjnej i punktu dostępowego do internetu.

spacer w przestrzeni

montaż na dachu

Pozostało jeszcze tylko rozbudować konstrukcję, żeby od południa zainstalować antenę satelitarną. Ale – szczerze mówiąc – w telewizji lecą takie głupoty, że prawie jej nie oglądamy. Może po prostu szkoda pracy?

montaż na dachu

gotowy zestaw numer 1

gotowy zestaw aktualny

Taka jest zaleta wolnego wyboru: możemy to zrobić, ale nie musimy. Możemy to zrobić, ale później. Albo przenieść decyzję na później. Muszę powiedzieć, że sytuacja taka sprawia mi wiele satysfakcji.

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 09:21

2008-01-11

Wykończeniówka pełną gębą.

Prace do soboty toczyć się będą wartko. Efekty można oglądać codziennie, choćby zmieniające położenie rusztowania.

Martillos Hermanos w trybie ekspresowym kończą montaż elewacji. Mają zamiar zwijać się w sobotę, czyli jutro i do tego momentu muszą obłożyć dechami cały dom.

Elewacja front

Bardzo ładnie im to wychodzi. Przywieźli ze Szwecji znakomite i proste patenty na obróbki okien, narożników i drzwi. W Polsce ongi cieśle popisywali się kunsztem wyciosując siekierką przeróżne, regionalne ozdóbki, a to na szczyt, a to na front, gdzie tylko coś trzeba było przymaskować. Szwedzi, jako surowi luteranie, nie “pierdzielili się” w takie fintifluszki i stosowali styl oszczędny, w postaci prostych desek. Jak znalazł na te dzisiejsze, surowe czasy.

elewacja front bis

Roboty huk, albowiem pod elewacją cieśle utykają jeszcze 5 centymetrów wełny ocieplającej, na to membrana wiatroizolacyjna. Napisy na membranie są nachalną reklamą producenta, uważam to za pozbawione dobrego smaku zmuszanie klienta, żeby się wpatrywał w ich bohomazy. Na szczęście szybko to zniknie pod ładniutkimi deskami.

ocieplenie i wiatroizolacja pod elewacją północną.

Na wiatroizolację nabijane są pionowo deski – odstępniki. Powstaje w ten sposób szpara wentylacyjna, docelowo biegnąca od podwaliny ściany, aż po kalenicę dachu. Powietrze walące tą drogą ku górze automatycznie będzie porywać ze sobą, metodą fryzjerskiego psiukacza, cząsteczki wody z wełny ocieplającej ścianę i w ten sposób osuszać ocieplenie.

Jednocześnie zróżnicowane warstwy w ścianie dają nadzieję na lepsze wyciszenie domu, który, niestety, stoi dosyć blisko ruchliwej ulicy, jak można zobaczyć na zdjęciach z mojego starego wpisu

Ruchliwa ulica - zdjęcie z lata.

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 10:52

2007-10-22

Styropianu ciąg dalszy.

To się ciągnie jak płynny styropian! Na szczęście czas mamy ograniczony. Umówiłem się na wylewki.

Dnia 29-go października, o 7:00 z rana rozpocznie się alertowa akcja, która zamknie definitywnie część konstrukcyjno-instalacyjną na parterze i rozpocznie etap czystej wykończeniówki. Zacznie się łażenie po składach, wybieranie płytek, tego całego wykończeniowego barachła, z którym nie można poczekać. I które trzeba wybrać bardzo dobrze, albowiem raczej przez następne 20 lat nie będzie mnie stać na wymianę kamiennej podłogi. Resztę, czyli różne umywalki, kible, można kupić po taniości, albo nawet odzyskać z odzysku po rodzinie. To się wymienia łatwo i w miarę przyjemnie. Tak staraliśmy się to urządzić jeszcze na etapie projektowania z Głównym Technologiem Budowy.

othar w łazience

A na razie trwają ciągle przygotowania do wylewek posadzkowych. Upychamy rury pod styropian, a jak już wszystkie upchniemy, trzeba będzie ułożyć folię na styropianie, a na tej folii kolejne rury – tym razem grzewcze. Czyli cały czas chodzimy upaprani styropianem. Od tego wszystkiego Inwestor lekko już świruje…

inwestor przemierza schody

Jednocześnie trwają precyzyjne przymiarki do ustawienia kotła gazowego z zasobnikiem. Kłopot polega na tym, że wlot do rury komina spalinowego określa kształtka, która ma określoną wysokość. Czyli do niej trzeba dopasować rurę wlotową, która z pieca wylata. A rura ta winna być jak najkrótsza, albowiem kosztuje chyba drożej niż sam ten kocioł. Za dwa odcinki współśrodkowej, kwasówkowej rury zapłaciłem, uwaga, ponad pięćset złotych

A popod stojakiem zamiarujemy umiejscowić wmiast wylewki styrodur, co mi się pozostał po ocieplaniu fundamentu. Tyż twardy, jak mówią pracownicy Bumaru na traktor.

tu będzie kocioł

W związku z tym ustawiamy piec na stalowym stojaku, który wykorzystujemy jednocześnie jako mocowanie dla rozdzielaczy i mieszaczy, które nie będą zajmować miejsca gdzie indziej, jeno pod piecem. Tam zasłonimy je jakąś gustowną zasłonką i tyle.

Główny Technolog budowy przemierza salon (na piechotę)

A za wszystko to odpowiada Główny Technolog budowy, który zaplanował zapakowanie wszystkich niegustownych, przeszkadzających w życiu, brzydkich i niehumanistycznych urządzeń do przestrzeni wielkości pudełka od zapałek.

A te wybory, tak na marginesie, to mi spadły z nieba niczym meteoryt tunguski. Ni przypiął, ni przyłatał, kurteczka…

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 02:19

2007-03-21

Jestem wzruszony.

Jestem wzruszony. Jak ta ziemia gliniasta o udźwigu 30kg/cm2, czy może tylko 3kg? Wzruszenie mięsza mi w rozumie. I tak od wczoraj.

Albowiem wczoraj nastąpiła ta wielka chwila. Dom nasz, długo, bo długo, ale zaczął się wreszcie budować. I oby kiedyś skończył się budować. Enter.

Przebywanie na placu budowy daje szanownej wycieczce możliwość wejścia w bliższy kontakt z potężnymi machinami budowlanymi. Taka pompa do betonu…

Pompa się rozwija. My też powinniśmy.

Zasięg ramienia 19m. Gdyby grucha z betonem wjechała na naszą rozmiękłą po ostatnich okolicznościach meteorolologicznych działkę, to już by tu tak została. W charakterze barykady, bo ja wiem? A tak – proszę uprzejmie…

Wyciągnięte ramię tych czasów po raz pierwszy.

A może tak – na skóśkę przez działkę:

Pompa w prawie całej swojej okazałości.

Tutaj nastąpiła przerwa w fotografowaniu. Aparat powędrował do karmnika dla ptasząt, a ja uchwyciłem mocarnymi ramiony końcówkę rury i osobiście naprowadzałem strumień na wykop (panowie wiedzą, o czym mówię). Tego się po nas nie pokaże, żeby inwestor nie brał udziału w pierwszej wylewce. W drugiej i trzeciej też, zapewne…

Majster dzierżył i maczał kufę wibratora (hmm…), a pomagierzy głaskali łopatami, delikatnie, łagodnie i miło. A betoniszcze lało się niczym lawa!

I wtedy na placu budowy pojawił się Kierownik Budowy. Z niezapowiedzianą wizytą. Pocmokał z dezaprobatą na błędy w wykonaniu wykopu, ale bez paniki. Generalnie chyba był zadowolniony. A że wywodzi się ze starej, jeszcze przedwojennej szkoły budowlanej, to po wylewce jeszcze dosiadłem mojego dziubdziuleńka i pocwałowałem do Centrobudu po kolejne pręty fi 12mm, żebrowane (wspominam tu nazwę firmy, bo uprzejmie mi to od razu pocięli na wymiar, więc bez trudu zmieściłem je w bagażniku – to miło). One pręty powtykaliśmy w stygnący beton, powiążą ściankę z ławą i usztywnią konstrukcję – w końcu później na skraj wykopu mają podjeżdżać ciężarówy z piachem, niech nie złamią delikatnej, 20-tocentymetrowej ścianki! I tak z lekkiego fundamentu pod domek kanadyjski robi nam się pomału bunkier.

Dziś świtaniem miałem okazję opstrykać tężejące ławy:

Bunkier?

Wykop równo, pod sznureczek, czy będziemy prostować winkle?

Wykop pod sznureczek.

I dlatego jestem dziś wzruszony. Ale nie mogę sobie pozwolić na relaks, o nie! Za kilka godzin szybka kursokonferencja z panem Mirkiem, któren podjął się ostrugać nam zakupioną i obsuszoną tarcicę. Mam mu parę uwag technicznych co rzec, przekazać wyliczenie desek podłogowych poddasza (na sztuki) i ustalić terminy dostaw.

Ah, i byłbym zapomniał: w kosztach właśnie dotarłem do momentu, w którym bym się zatrzymał, gdybym chciał budować za swoje. Od dziś czekałaby mnie tylko żmudna dłubanina. Te kredyty na coś się jednak przydają.

A na razie – do roboty.

Oj, bedzie bal! Jak to mówią drwale.

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 13:22

2007-02-24

Obracamy komin.

Okazuje się, że do samego końca nie będziemy wiedzieć, w czym zamieszkamy.

A było to tak: we czwartek, podczas konferencji z moim Ojcem (jest w tym przedsięwzięciu Głównym Technologiem) nagle rzuciłem pod wpływem jego wykładu o problemach z potencjalnymi kolizjami instalacji, że może by tak obrócić komin o 90 stopni? Komputer w ruch, odpal program projektowy, obróć komin, o kurka wodna, to teraz trzeba przestawić połowę ścianek parteru, a jak to się ma do poddasza, no dobrze, to łazienka poddasza będzie większa, a komora rekuperatora mniejsza, w porządku, ale kuchnia na parterze będzie węższa… itd, itp. Trwało to 3 godziny. I teraz mam dylemat. Ale brat-budowlaniec powiedział, że takie zmiany czekają mnie jeszcze co najmniej dwa razy: jak staną ściany zewnętrzne i przy wykończeniu. Strach się bać.

Ale to nie koniec. Dziś dostałem mailem od Ojca preliminarz kosztów do poziomu ZERO. Pojawiła się tam nowa pozycja: keramzyt, jako ostatnia warstwa wypełnienia pod płytą podłogową. Spodziewany koszt: około 3000,00PLN. Da się żyć. Ten keramzyt jest wynikiem podchodów Kierownika Budowy, żeby nas przekonać, że wypełnienie piaskowe pod płytą również powinno być wentylowane. A przecież piasku ubitego warstwami wentylować raczej się nie da. Więc co? Układać kanaliki z cegły-dziurawki? Bez sensu. Zatem Główny Technolog budowy wymyślił 20cm warstwę keramzytu. Dodajmy, że keramzyt w budowlance traktowany jest jako termoizolator, czyli zwiększa nam się ocieplenie poziome od gruntu.

Jeżeli uwzględnimy, że w tabelce nie pojawił się piasek, to wygląda na to, że się zmieścimy w spodziewanych przeze mnie kosztach fundamentu. Rozpiskę finansową pod kredyt robiliśmy na podstawie moich szacunków opartych o dziesiątki rozmół telefornicznych i biały wywiad internetowy.

Ale trzeba uważać. Ceny na razie stoją w blokach, ale lada moment wystartują. Nie jesteśmy jedyni, którzy w tym roku mają zamiar zbudować dom!

I na koniec: znowu nie mamy ekipy do budowy fundamentu. Dotychczasowy spodziewany wykonawca podłapał coś większego i nie mieszkając, wypiął się. Dobranoc.

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 23:01

Strona stworzona przy pomocy WordPress
© Flamenco108
Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress

Użyszkodnicy10|| Wpisy108|| Słowa we Wpisach44620