Zapiski na zimno o budowie domu.

2007-11-12

Wcale nie stoimy. Cofamy się do przodu.

Przerwy w publikowaniu nowych wpisów wcale nie oznaczają, że nic się nie dzieje. Jesteśmy na takim etapie, że to po prostu niemożliwe. Zmiany jednakowoż nie zawsze są widowiskowe.

Albowiem mamy już kominek, nowe drzwi zewnętrzne i szykujemy się do montażu szamba. I tu, jak zwykle z naszym ukochanym teleoperatorem, pojawiły się kłopoty.

Ale zacznę od jajka, czyli ab ovo:

Najsampierw pojawił się kominek, nieduże pudełko. W śmieciach na sąsiedniej działce znaleźliśmy taki kawałek radiostaci “Mewa”, która swego czasu pracowała w Polskiej Stacji Polarnej na Spitsbergenie. Uznałem, że to wystarczająco szlachetny materiał na stojak pod kominek. Na razie przynajmniej.

Kominek w salonie

Jeszcze w piątek ruszyły przygotowania do zamieszczenia w załączniku działki szamba, czyli zbiornika szczelnego z betonu do zbierania tego… Nieczystości. Wszystko zgodnie z przepisamy – mamy pozwolenie na budowę, w ramach tego projekt zagospodarowania terenu, a szambo zaplanowane w miejscu, w którym nie wadzi nikomu. I co? I nasz ukochany teleoperator jednakowoż znowu pojawił się na scenie. Albowiem ten kabel, z którym mieliśmy już wcześniej do czynienia przy okazji kopania rowu pod rurę wodną znowu dał znać o sobie.

Jako praworządni obywatele zdecydowaliśmy się odnaleźć ten kabel, o którym wiedzieliśmy z mapy geodezyjnej. W końcu szambo nie powinno z nim kolidować. W tym celu przystąpiłem do ulubionej zabawy pseudokibiców, czyli kopania. Kopałem zgodnie z mapą. Nie ma! Może głębiej? Nie ma! No, to bliżej płota? Nie ma! W takim razie Główny Technolog Budowy wpadł na pomysł: kop w drugą stronę. Inżynierska głowa. Bo co się okazało? Kabel jest. Tylko biegnie nie tam, gdzie mu kazał geodeta i nie w tę stronę.

Kabet tepsy biegnie niezgodnie z mapą.

Odpowiednie połączenia telefoniczne zostały już nawiązane z pracownikami obsługi klienta w tepsie. Ale to temat na oddzielnego bloga.

Nie tracąc czasu na zbędne przeszkadzające emocje, po odnalezieniu kabla zabraliśmy się za dewastację rozkrzaczonych w okolicy szamba roślin oraz płota, albowiem kopara i ciężarówa z szambem inakszy na działkę nie wjadą. Znaczy, wjadą, tylko po co? Żeby szambo postawić mi przed wejściem do domu? Trzeba było poświęcić płot.

Rozkopany płot.

Nie chce mi się opowiadać przechlapów z instalatorami naszych nowiuteńkich drzwi zewnętrznych. Dębooowych. Ocieplooonych. Tylko dlaczego obło nad okienkiem przyklejone jest trochę krzywo? Już nie mam siły użerać się z dostawcami. W końcu są na gwarancji. Zgłoszę to przy innej okazji.

Montaż drzwi.

Montaż drzwi znowu.

Dom z zamontowanymi drzwiami.

Drzwi w domu, słodkim domu.

Zatem mamy już drzwi. Można do nas pukać. Już ja Wam zapukam, a ministrant zadzwoni. Cicho tam być. dzieci śpią.

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 17:39

2007-09-04

Znika przestrzeń, pojawiają się ściany.

Etap płytowania ścian trwa krótko i jest widowiskowy. Błyskawicznie pojawiają się pomieszczenia i można sprawdzić, czy rzeczywiście dobrze zaplanowaliśmy przestrzeń

Na razie można wysnuć przypuszczenie, że zaplanowane rozkłady co najmniej pokryją się z potrzebami, które miały spełnić. Pokoje wydają się przestronne i ustawne, pomimo, że mają po 10m2, czyli, jak na dzisiejsze standardy, raczej niewiele.

przedpokój z jadalni

z technicznego na korytarz

Oczywiście, płytowanie ścianek trwa błyskiem, ale zanim zamkniemy je na dobre, jeszcze dużo wody w rowie melioracyjnym upłynie. Trzeba załadować do środka kable wszelakie, a to elektryfingancyjne, sieci komputerowej (a tak, wyfi zawsze mogę odpalić, tylko po co?), telewizyjne (co prawda nie oglądam zbyt wiele, ale przecież mogę zmienić przyzwyczajenia…)... Nie przychodzi mi nic więcej do głowy. Ale jeszcze gdzie-niegdzie rurki z wodą popełzną ściankami, aż wreszcie resztę przestrzeni wypełnimy wełną mineralną w celu wyciszenia, ale także z powodu, że tak się właśnie robi.

montaż gniazdek i szafki w sypialni

budowa trwa

Dziś się wybieram po zakupy kabli telewizyjnych, przy okazji sprawdzę, czy jestem twardy w konfrontacji z dobrze przygotowanym do swojej pracy handlowcem.

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 10:43

2007-02-24

Obracamy komin.

Okazuje się, że do samego końca nie będziemy wiedzieć, w czym zamieszkamy.

A było to tak: we czwartek, podczas konferencji z moim Ojcem (jest w tym przedsięwzięciu Głównym Technologiem) nagle rzuciłem pod wpływem jego wykładu o problemach z potencjalnymi kolizjami instalacji, że może by tak obrócić komin o 90 stopni? Komputer w ruch, odpal program projektowy, obróć komin, o kurka wodna, to teraz trzeba przestawić połowę ścianek parteru, a jak to się ma do poddasza, no dobrze, to łazienka poddasza będzie większa, a komora rekuperatora mniejsza, w porządku, ale kuchnia na parterze będzie węższa… itd, itp. Trwało to 3 godziny. I teraz mam dylemat. Ale brat-budowlaniec powiedział, że takie zmiany czekają mnie jeszcze co najmniej dwa razy: jak staną ściany zewnętrzne i przy wykończeniu. Strach się bać.

Ale to nie koniec. Dziś dostałem mailem od Ojca preliminarz kosztów do poziomu ZERO. Pojawiła się tam nowa pozycja: keramzyt, jako ostatnia warstwa wypełnienia pod płytą podłogową. Spodziewany koszt: około 3000,00PLN. Da się żyć. Ten keramzyt jest wynikiem podchodów Kierownika Budowy, żeby nas przekonać, że wypełnienie piaskowe pod płytą również powinno być wentylowane. A przecież piasku ubitego warstwami wentylować raczej się nie da. Więc co? Układać kanaliki z cegły-dziurawki? Bez sensu. Zatem Główny Technolog budowy wymyślił 20cm warstwę keramzytu. Dodajmy, że keramzyt w budowlance traktowany jest jako termoizolator, czyli zwiększa nam się ocieplenie poziome od gruntu.

Jeżeli uwzględnimy, że w tabelce nie pojawił się piasek, to wygląda na to, że się zmieścimy w spodziewanych przeze mnie kosztach fundamentu. Rozpiskę finansową pod kredyt robiliśmy na podstawie moich szacunków opartych o dziesiątki rozmół telefornicznych i biały wywiad internetowy.

Ale trzeba uważać. Ceny na razie stoją w blokach, ale lada moment wystartują. Nie jesteśmy jedyni, którzy w tym roku mają zamiar zbudować dom!

I na koniec: znowu nie mamy ekipy do budowy fundamentu. Dotychczasowy spodziewany wykonawca podłapał coś większego i nie mieszkając, wypiął się. Dobranoc.

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 23:01

2007-02-07

Mamy kredyt.

Cały wczorajszy dzień roboczy upłynął mi na peregrynacji po mieście od urzędu do sądu i innego urzędu. A wszystko to w celu skompletowania pieczątek, żeby wypełnić warunki udzielenia kredytu na budowę domu.

Najpierw odstawiliśmy starszą z młodszych do babci, a z najmłodszą, czterotygodniową larwą udaliśmy się do Goldenegg na Pańskiej, gdzie od 9:30 do 11:30 czytałem umowę kredytową w obecności przedstawicielki banku. I tak parę wątpliwości pozostało.

Później odwiozłem najlepszą z żon z dzieckiem do domu na Sadybę i udałem się z przedstawicielką banku do babci, czyli mojej mamy, ponieważ “okazało się”, że ona jednakowoż musi się podpisywać na umowach, wekslach i innych. Tu anegdota: bankierka zobaczyła w PESELu mojej mamy jej datę urodzenia i zrobiła wielkie oczy: to pani tak młodo wygląda, taka przytomna i w ogóle. Cóż, moja mama ciutek się obraziła, ale nic po sobie nie okazała, w myśl zasady – jak masz wroga, to usiądź nad brzegiem rzeki i poczekaj, aż jego ciało spłynie z prądem (wirując jak gówno w przerębli, nie przymierzając).

Następnie skoczyliśmy do sądu, Wydział Ksiąg Wieczystych, złożyć jakiś wniosek o wpis do hipoteki, pewnie, że jest obciążona. Tam, normalnie, rewizja osobista, bramka jak na lotnisku i jeden strażnik próbujący to wszystko jakoś samemu obgonić. Później kolejka po znaczek skarbowy, które przecież znieśli (znaczki skarbowe, nie kolejki) – 200,00PLN, wreszcie dokumenty złożone, no to wióra, ale po drodze skoczymy na Puławską, bo bankierka musi tam zostawić dokumenty, a ja nie mam nic przeciwko temu, w końcu jest okazja pojeździć po mieście, a nie tylko praca-dom, praca-dom.

W międzyczasie zadzwonił brat-student, że bankierka zostawiła u moich rodziców swoją arcyważną pieczątkę. Krótka chwila satysfakcji dla mojej mamy i zdawkowa uwaga na temat wieku i sklerozy.

Następnie wykonaliśmy krótki skok do Urzędu Skarbowego na Lindleya. Niestety, jak to w urzędach, kasy czynne do 13:30, więc nie zdołałem wnieść opłaty za podatek PCC-3 od czynności cywilno-prawnych. Za to pobiegaliśmy sobie po piętrach, bo kontrola deklaracji znajdowała się na Lindleya 16 w pokoju 110, a składanie deklaracji odbywa się na Lindleya 14 w pokoju 313. Żeby było wygodniej. Dlaczego niby rzeczywistość ma być logiczna i poukładana? Tu nie Szwabia, Polacy nie gęsi i swoje urzędy mają.

Po skarbcowym udaliśmy się niezwłocznie spowrotem do Goldenegg, albowiem okazało się, że trzeba aneksować umowę ubezpieczenia domu w budowie i potrzebny jest mój podpis. Przy okazji nadałem przelew 19,00PLN opłaty PCC-3 i wypełniłem zlecenie wypłaty I transzy kredytu.

Ufff. Ostatecznie wróciłem na Filtrową i zaparkowałem na Łęczyckiej. Spojrzałem na zegarek: 15:20. Koniec dnia roboczego. Ale podobno udało nam się spełnić warunki przyznania kredytu. W poniedziałek 2007-02-12 pieniądze powinny pojawić się na koncie.

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 12:58

2006-11-21

Liczenie drewna - zabawa dla cierpliwych.

Dzisiaj po pracy zasiedliśmy z ojcem do liczenia drewna. Zabawa trochę we wróżenie z fusów, moim skromnym zdaniem.

Zanim wybierzemy się na rozmowy do tartaku, musimy sporządzić szczegółową specyfikację drewna. Taki los, jeżeli chcemy budować metodą gospodarczą – sami musimy wiedzieć, ile czego nam potrzeba.

Dzięki temu zdobywam orientację w poszczególnych elementach naszego przyszłego domu. Już to widzę, jak mieszkamy sobie w naszej chatce, a ja, gdziekolwiek nie stanę, prześwietlam wzrokiem gips-karton i widzę te belki stropowe, podciągi, zastrzały, przewiązki, krokwie, słupki, ościeża… A pomiędzy nimi wełna mineralna. A i inne warstwy. Widzę, jak to pracuje, jaki ten domek wiotki… Oj, może lepiej nie wiedzieć?

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 13:00

2006-10-29

UWAGA TECHNICZNA

Z powodów czysto komercyjnych nie daję gwarancji, że od dziś, aż po zakończenie tej historii, wpis będzie wykonywany tego dnia, co głosi data.

W końcu istnieje nikłe prawdopodobieństwo, że mój kontrahent przegląda internet i może się nieopatrznie dowiedzieć, że myślę o nim co innego niż deklaruję w negocjacjach, a to może niekorzystnie wpłynąć na ich wynik. Zatem będę produkował wpisy do brudnopisu, a publikować będę dopiero, kiedy uznam to za nie mające wpływu, lub mające wpływ korzystny na wynik negocjacji.

DIXIT

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Administrator @ 12:08

2006-09-15

Prace nad projektem trwają.

Po pewnych deliberacjach architekt wypuścił mnie na spotkanie z firmą Domy i domki . Tam okazało się, że trzeba ciąć metraż i to stanowczo, albowiem stać nas (jak bank da kredyt) jeno na parter, a i to bez dachu…

Okazało się, że pan prezes firmy cenę za budowę liczy (przynajmniej na początku) dosyć prosto: oblicz pole podstawy budynku po wymiarach zewnętrznych i dodaj do tego pole poddasza od wysokości 180cm. Wynik pomnóż przez aktualną stawkę firmy Domy i domki, a otrzymasz całą sumę, jaką będzie Cię kosztować Twój nowy dom. W całości już wybudowany, z oknami, drzwiami, podłogami, gniazdkami, kiblami etc. Tylko wprowadzać meble, siebie, dzieci i psa.

Ale my jesteśmy ciut przykrótcy z kasą, więc będziemy musieli uważnie się przyjrzeć całemu przedsięwzięciu i porobić oszczędności. Na pierwszy strzał poszedł metraż. W ten sposób została wykreślona nowa koncepcja parteru, z już uwzględnionymi uwagami do poprzedniej:

Jak widać, wszystkie pomieszczenia zostały istotnie pomniejszone. Wierzę architektowi Markowi Biskotowi, że większe cięcia w pokojach istotnie obniżą nam stopę życiową, a przecież nie o to chodzi.

Jestem blokersem, który wychował się w pokoju 10m2 z dwoma braćmi do spółki, więc wiem, co znaczy ciasnota.

Pozostaje nam teraz czekać na rysunek poddasza oraz rzuty ścian. Do parteru powinien dorysować jeszcze werandę. Myślę, że jeżeli dobrze przemyślimy strategię budowy, dobrze dogadamy się z Domami i domkami, a bank łaskawie da kredyt, to ten dom wybudujemy.

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 13:17
dalej »»

Strona stworzona przy pomocy WordPress
© Flamenco108
Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress

Użyszkodnicy10|| Wpisy108|| Słowa we Wpisach44620