Zapiski na zimno o budowie domu.

2008-05-07

Nie mówi się, nie śpi się, nie dycha się. Mieszka się.

Już dwa tygodnie, albo trzy, zależy jak liczyć, w końcu po drodze zdarzył się terapeutyczny wyjazd w góry. Zaliczyliśmy już awarię hydroforu. Opanowani jesteśmy przez niemoc twórczą.

Bo miejsca jest mnóstwo, choć odpaliliśmy może trzecią część powierzchni, jaką docelowo mamy zasiedlić. Pojawiły się pierwsze prezenty, w postaci kompletu puchowej kołdry i poduszek – w wymiarach, a jakże, dla bogatych, w końcu rezydencja zobowiązuje. Dostarcza nam to emocji i dzięki temu nie jest nudno. Wycieczka do Ikei uświadamia nam w całej rozciągłości bezmiar wydatków, jakie nas czekają, żeby dom zaczął przypominać siedzibę ludzi cywilizowanych.

Front budynku

Czekamy na ekipę, która ma nam zlepić schody drewniane. A na razie cieszymy się wolnym dostępem do hydroforni, bowiem studnia, z której czerpiemy wodę pitną (i smarowaną na chlebek) chyba nie przewidziała naszej pompy i czasem dostaje czkawki.

tył budynku

Naprawdę, wspaniale się mieszka pośród białych, czystych (na razie) ścian. Niczym w prywatnej klinice, albo innym dyskretnym zakładzie w jakiej Szwajcarii, albo pod Wrocławiem. Tylko szum uliczny jakiś taki nie szwajcarski. I błękitnych krów z napisem “Milka” na boku jakoś nie widać. Za to są ściganty na motonach. Prują z narażeniem życia (swojego i innych) i radośnie zagłuszają ciszę. Naprawdę, jestem pełen podziwu dla ich poświęcenia.

Miałam ci jabłonkę...

Tymczasem, aby zrekompensować panujący w posiadłości bałagan, zakwitły jabłonie.

Kwitnący ogród.

Gęsta, nie strzyżona trawa i zieleniące się liście drzew liściastych pokryły wielobarwnym deseniem rzeczywistość, w której Wokulski po raz kolejny rozważał: jechać na Bałkany, czy nie jechać?

A kiedy znów zakwitnąąą jaaaabłooonieee...

Eh… Wiosna. Zaraz trzeba się będzie zabrać znowu za jakąś robotę, choć rzeczywistość skrzeczy. Nic to. Odpalę rowerek, to spadną koszty transportu i się oszczędzi na kolejne kroki.

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 12:04

2007-12-14

Znowu będzie wielki skok - czy już przedostatni?

Minął miesiąc niespiesznej dłubaniny, podczas której moja użyteczność na budowie sprowadzała się głównie do nocowania. Ale teraz znowu ma się zaroić.

Ale od początku, czyli od końca ostatnich wydarzeń:

Po pierwsze, zakopaliśmy szambo – nie moimi rękami, a wynajętych fachowców.

Zakopane w szambie.

Jak widać, kominek trochę wystaje – sie go przytnie, jak przyjdzie właściwa pora.

Nasza ukochana TPSA oczywiście po tym, jak wpuściłem ich techników na działkę, żeby naprawili tymczasowo zepsuty kabel, znowu mnie zlewa – czyż to nie wspaniałe? Zadzwoniłem do nich z ostrzeżeniem, że roboty ziemne się nie skończyły, ale co może mi powiedzieć konsultant ich call-center?

Co dalej? Udało mi się pozbyć nadmiarów wełny niemoralnej, przepraszam, mineralnej. Powziął je kolega, który również jak najtańszym kosztem remontuje chatynkę w Piastowie. Był bardzo zadowolony, bo przy okazji zakosił mi też drzwi przesuwne z recyclingu… Jak czytam sprawozdania innych zamieszczone na forum muratora, to dziwię się, że jakoś nikt się nie chwali takimi posunięciami, czyżby ludzie wszystko, co w danej chwili niepotrzebne, wyrzucali niezwłocznie na śmietnik? Taki już u nas dobrobyt? To ja poproszę o adres tego śmietnika…

Salon bez wełny.

Wylewka uczyniona przeze mnie osobiście pod brodzikiem została nareszcie odkryta.

Wylewka pod brodzikiem - to nie rzyg!

Nie wygląda jakoś wyjściowo. Ale to nie rzyg, tylko najprawdziwsza wylewka cementowa.

Zaroi się na budowie, oj się zaroi. Najsampierw, mam już na budowie kafelkarza, co wprowadziło trochę zamięszania, w szczególności u Pani Kapitanowej. Jej niespieszne przeżuwanie planów wystroju wnętrz gwałtownie zderzyło się z koniecznością niezwłocznego zakupu płytek i opracowania finalnej koncepcji kuchni i łazienki.

Kupiliśmy więc płytki podłogowe. Na większej powierzchni ma się znaleźć płytka gresowa 33,3×33,3 z Tubądzina o nazwie Tajga1:

Tajga 1

W kuchni, ułożona w karo leżeć będzie płytka gresowa 33,3×33,3 z Tubądzina o wdzięcznej nazwie Tai1:

Tai 1

Co do opłytkowania ścian w okolicach prysznica, wanny, a też fartuchów przy kuchennym zlewozmywaku i kuchence gazowej – prace trwają. Pomysły są różne, kwadratowe i podłużne, turkus mieni się purpurą... A tu trzeba w try miga obudować kominek, a stojak dopiero odbiorę w poniedziałek, czyli po weekendzie. Kafelkarz nie czeka, tylko zasuwa. Czasu mało. Coraz mniej. Ten glazurnik ma zamiar skończyć to pojutrze. Żartowałem. Pojutrze jest niedziela, tylko inwestorzy wtedy pracują.

Ale na tym nie koniec. Wczora z wieczora zadzwonił Cieśla, że w poniedziałek zwala się do nas wraz z Martillos Hermanos – jeżeli to nastąpi, to przed świętami będziemy mieć już elewację – tylko malować. Ma jeszcze zrobić schody i wykończenia koło okien – ale nie wiem, kiedy to nastąpi. Obym miał jeszcze wtedy pieniądze. Drewno, z którego ma robić elewację, jeszcze nie przyjechało. Jeżeli nic się nie zawali, pojawi się w sobotę z rana, czyli jutro.

Wydarzenia się zagęszczają. Gdzieś między nami a świętami ma się także pojawić pokrycie dachowe. Niestety, tego nie położymy przed wiosną – potrzebne się odpowiednie temperatury, żeby się kleje kleiły. Będzie to dachówka bitumiczna icopal:

gont papowy icopal

Mam nadzieję, że się nie odetnie kolorystycznie od kupionych zawczasu gąsiorów wentylowanych z Isoli…

Na pewno nie doczekam się na regulację drzwi. Tak przez nie ciągnie, że dom przez kilkanaście godzin potrafi, przy około zerze temperatury na zewnątrz, stracić nawet pięć stopni! Ciekawe, jak to się zmieni po wizycie Martillos Hermanos.

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 15:47

2007-12-04

Drzwi balkonowe i kafelki.

W weekend zakończył się też długotrwały proces zamykania domu. Pojawiły się drzwi balkonowe. Zrobiło się jaśniej. Ale nie ciszej.

Dom na linii startowej wykończeniówki. Co i raz łazimy po pokojach, rozmawiamy, a co gorsza – kłócimy się. Jakie mają być ściany, co jeszcze można by zmienić...

Kuchnia

Co do kafli, to pomaleńku dojrzewają konstruktywne decyzje. Na podłodze będzie coś w stylu Opoczno Wood Brąz:

Opoczno Wood Brąz

I to możliwie na całej podłodze. Nie do końca jeszcze ustaliliśmy, co się znajdzie na ścianach. W kuchni chciałoby się Cersanit Malta Beige czyli beż:

Cersanit Malta Beige

Cały czas nie ustaliliśmy, jak obłożyć ściany w łazience. W sraczyku pod schodami zdecydowaliśmy się nie kłaść kafelków, jako że są farby wodoodporne, które wystarczą na tego typu wnętrze. Oczywiście w hydroforni położymy wszelkie resztki, tam wygląd nie ma znaczenia.

Z okazji, że byłem nieuważny, mamy też czarną plamę na ramie okna w łazience. Na szczęście nie doszło do nieszczęścia. A jakby nawet doszło, to akurat jest to najmniejsze okienko, więc da się wymienić za stosunkowo niewielkie pieniądze. A tak – mamy kilka lat, żeby zdecydować, czy wymieniamy, czy się jednak przyzwyczaimy.

Monterzy zamontowali ostatnie okno w ścianach tego domu, czyli drzwi balkonowe, a w naszym wypadku werandowe. W salonie i jadalni zrobiło się jaśniej.

Drzwi balkonowe widok z ogródka.

Widok psuje ciągle tylko kupa wełny, która zalega na środku salonu.

Drzwi balkonowe widok z salonu.

A w ogóle, to mi cała ta budowa leci z rąk. Degrengolada mię ogarła. Czuję się zmęczony i spragnion wakacyj. Najlepiej, jakbyśmy sprzedali dzieci na giełdzie i wybrali się z połowicą na długą samochodową wycieczkę, gdzieś po zimnych krajach Europy. Detalicznie marzy mi się Nordkap w Norwegii. Eh…

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 15:05

2007-11-28

Szambo i reszta

Od wczoraj, jak ktoś jest umiejętny akrobatycznie, to zdoła się wypróżnić w naszym nowym domu. Znaczy, zdoła uczynić do po bożemu, do rury kanalizacyjnej. Szambo mamy już podłączone.

Trochę było z tym latania, ale głównie dzwonienia. Nie wiem, jak budujący w innych stronach kraju, ale w mojej okolicy najwyraźniej szamba zamawia się pod Radomiem, gdzie znajdywa się główne zagłębie szambowe. A ponieważ plan miejscowy nie dopuszcza innego rozwiązania, zamówiłem szambo szczelne.

Kabel oznakowany.

Już wcześniej pisałem, w miejscu, gdzie zaprojektowaliśmy zbiornik na pozostałości po rozkoszach życia, znalazł się kabel telefoniczny, którego w tym miejscu miało nie być, całkiem nie być, cytując Papuasa z powieści o przygodach Tomka Wilmowskiego.

Kopara zaczęła kopać.

Odwlekałem wizytę koparki przez dwa tygodnie, aż mi szef firmy powiedział, że dłużej czekać nie będzie. Ponieważ monitowałem Tepsę prawie codziennie, ale bez efektu, postanowiłem, że kopara może zaczynać. I tak stalowy potwór znowu zaczął się panoszyć po działce.

Łychą po kablu.

Operator trochę się tego kabla bał, bo już kiedyś w życiu zdarzyło mu się trafić w energetyczny. Ale w końcu nie dało się dłużej kopać omijając pięciocentymetrową pytę w kolorze trash-metal. No, i zerwał. Wkrótce pokazały się warstwice.

Dół.

Za to później, kiedy tepsiarze naprawili prowizorycznie zniszczony kabel przyjechało szambiszcze i dało się wstawić.

Sząbo.

Chambeaux.

Płyta najazdowa na górę.

Płyta najazdowa na dół.

Szambo wkopane.

Pozostał jeszcze drobiazg, czyli podłączenie czekającej w napięciu rury do onego zgrabnego zbiorniczka, co niniejszym przy pomocy Głównego Technologa uczyniliśmy.

I tak można ten dom nazwać już skanalizowanym. Choć może beka nie dałaby na razie rady wjechać, ale kogo to obchodzi?

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 12:26

2007-10-24

Gotowa płaszczyzna podrurowa.

Koniec ze styropianem. Nareszcie koniec. Odliczam dni do wylewek. Niech to się wreszcie skończy.

Salon w styropianie

Pora skończyć grzebanie w styropianie, a zacząć układać rury ogrzewania podłogowego. Tak, tak.

Korytarz w styropianie

Bo my w tym bieda-domku mamy zamiar zainstalować sobie, rozumisz pan, ogrzewanie pałacowe, dziś, w czasach pluralizmu społecznego i równania w dół nazwane podłogowym.

Rury w technicznym pomieszczeniu.

Zakończone prace w styropianie ukrywają czerwono-niebieskie sploty rur wodnych, centralnego ogrzewania oraz innych, przykryte wierzchnią warstwą tej pianki zwanej polistyrenem ekspandowanym lubo spienianym.

Sowa w kuchni.

Tygodnie pracy na kolanach.

Stojak pod kocioł

Tak wygląda stojak, na którym Główny Technolog, jak już wczesniej wspomniałem, zamiaruje podwiesić rozdzielacze oraz postawić zbiornik czyly zasobnik warstwowy oraz kocioł czyly piec. Gazowy. Czy już wspominałem, że nie znoszę tych $%*@#&%$ monopolistów z gazowni? Przez nich jednakowoż albowiem chyba nie da się postawić choinki świątecznej w tym roku w naszym nowym gnieździe rodzinnym.

Deski podłogowe

Chłopaki-harpagany w wolnej chwili poukładali z takim trudem wrzucone przez nas na poddasze deski podłogowe z drewna modrzewiowego. Teraz wyglada to jako-tako, więc można uwiecznić na fotografii.

Deski podłogowe

Hydrofornia pod spocznikiem schodów czeka. Na swoją kolej. Na hydraulika, który te wystające kufy pospina tak i owak, i w ten sposób powstanie System. Bo nie Układ.

Rury w hydroforni czekają na hydraulika

A te sploty kabli, to kiedyś, za niedługo, będzie szafka rozdzielcza elektryfingancji. I przyjdzie pora na przykręcania gniazdek, włączników lubo wyłączników, wkręcanie żarówek…

To będzie rozdzielnia elektryfingancji

Eh… Kurteczka… Tylko kiedy to ma nastąpić? Ta przeprowadzka?

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 15:17

2007-10-22

Styropianu ciąg dalszy.

To się ciągnie jak płynny styropian! Na szczęście czas mamy ograniczony. Umówiłem się na wylewki.

Dnia 29-go października, o 7:00 z rana rozpocznie się alertowa akcja, która zamknie definitywnie część konstrukcyjno-instalacyjną na parterze i rozpocznie etap czystej wykończeniówki. Zacznie się łażenie po składach, wybieranie płytek, tego całego wykończeniowego barachła, z którym nie można poczekać. I które trzeba wybrać bardzo dobrze, albowiem raczej przez następne 20 lat nie będzie mnie stać na wymianę kamiennej podłogi. Resztę, czyli różne umywalki, kible, można kupić po taniości, albo nawet odzyskać z odzysku po rodzinie. To się wymienia łatwo i w miarę przyjemnie. Tak staraliśmy się to urządzić jeszcze na etapie projektowania z Głównym Technologiem Budowy.

othar w łazience

A na razie trwają ciągle przygotowania do wylewek posadzkowych. Upychamy rury pod styropian, a jak już wszystkie upchniemy, trzeba będzie ułożyć folię na styropianie, a na tej folii kolejne rury – tym razem grzewcze. Czyli cały czas chodzimy upaprani styropianem. Od tego wszystkiego Inwestor lekko już świruje…

inwestor przemierza schody

Jednocześnie trwają precyzyjne przymiarki do ustawienia kotła gazowego z zasobnikiem. Kłopot polega na tym, że wlot do rury komina spalinowego określa kształtka, która ma określoną wysokość. Czyli do niej trzeba dopasować rurę wlotową, która z pieca wylata. A rura ta winna być jak najkrótsza, albowiem kosztuje chyba drożej niż sam ten kocioł. Za dwa odcinki współśrodkowej, kwasówkowej rury zapłaciłem, uwaga, ponad pięćset złotych

A popod stojakiem zamiarujemy umiejscowić wmiast wylewki styrodur, co mi się pozostał po ocieplaniu fundamentu. Tyż twardy, jak mówią pracownicy Bumaru na traktor.

tu będzie kocioł

W związku z tym ustawiamy piec na stalowym stojaku, który wykorzystujemy jednocześnie jako mocowanie dla rozdzielaczy i mieszaczy, które nie będą zajmować miejsca gdzie indziej, jeno pod piecem. Tam zasłonimy je jakąś gustowną zasłonką i tyle.

Główny Technolog budowy przemierza salon (na piechotę)

A za wszystko to odpowiada Główny Technolog budowy, który zaplanował zapakowanie wszystkich niegustownych, przeszkadzających w życiu, brzydkich i niehumanistycznych urządzeń do przestrzeni wielkości pudełka od zapałek.

A te wybory, tak na marginesie, to mi spadły z nieba niczym meteoryt tunguski. Ni przypiął, ni przyłatał, kurteczka…

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 02:19

2007-10-15

Grzebanie w styropianie

Trwa. Ciągle trwa. Naprawdę, nie spodziewałem się, że to tyle roboty. Myślałem, hop, siup i domek stoi. A tu niespodzianka!

Gdyż, jak wcześniej już wspomniałem, należy ocieplić beton przed wylaniem na niego kolejnej warstwy betonu. W związku z tym od dwóch tygodni grzebię się w styropianie.

styropian w salonie

Wygrzebuję go z włosów, z gaci, z uszu. Ale przynajmniej jest cieplej.

styropian w korytarzu

Musimy się spieszyć z tymi wylewkami, albowiem idzie zima, a one zimy nie lubią, oj nie. Trzeba będzie kotłować w domu, coby woda parująca z betonu nie oszroniła sufitów.

ww gabinecie elizy

Ale kiedy już zrobimy te wylewki, to po prostu będzie, no będzie tak, że aż.

przyłącze grzejnika

Zacznie się malowanie ścian, układanie glazury i inne takie.

pierwszy pokój dziecinny

A na poddaszu ukonstytuowały się pokoje dziecinne. Powyżej był jeden, poniżej jest drugi.

drugi pokój dziecinny

Niewielka łazienka w przyszłości uwolni rodziców od uciążliwego towarzystwa dzieci. Niech siedzą u siebie. Na górze. I niech nie tupią za bardzo.

łazienka na poddaszu

Dobra, idę do roboty.

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 15:16
dalej »»

Strona stworzona przy pomocy WordPress
© Flamenco108
Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress

Użyszkodnicy10|| Wpisy108|| Słowa we Wpisach44620