Zapiski na zimno o budowie domu.

2008-05-27

Rury deszczowe - pot, krew i łzy.

W pewien słoneczny, gorący, majowy dzień mój Brat w Karmie przybył, by wspomóc proces budowy po zbudowaniu domu. Powiedział: zrobimy co chcesz. To ja wybrałem rury.

Zaczęło się od wołowego kopania pierwszych odcinków dołu. Później trzeba było rozplątać kilkadziesiąt metrów rury. Zabawy było huk.

rozplątywanie rury

Rura była długa i kręta. Wiła się niczym wąż boa.

w czym asystują dzieci

W pracy przeszkadzały chmary dzieciarów z apaczowym hałłakowaniem przemierzające stepowiejący trawnik ogródka.

układanie rury

pierwszy odcinek ułożony

wylot rury do rynny

Ponieważ w sezonie deszczowym działka ma tendencję do zamieniania się w grzęzawisko, postanowiliśmy przechwycić i odprowadzić na bok przynajmniej wodę deszczową z dachu.

krótka chwila odpoczynku podczas konsultacji technicznych.

Praca fizyczna przerywana była telefonicznymi konsultacjami z bawiącym gdzieś wśród ciepłych mórz południa Głównym Technologiem. Nawet, wydawałoby się, tak prosta operacja, jak zakopanie w ziemi długiej, żółtej rury, obfitowała w przeróżne zagwozdki.
kopalnictwo od frontu

kopalnictwo bis.

Przy okazji wykopków od frontu natknęliśmy się, na głębokości 1,5 szpadla, na rurę gazową, która podobno była na głębokości 1,5 metra. Albo się robotnikom coś pomyliło, albo może zbudowaliśmy dom na wypiętrzającym się górotworze?

ty, tu chyba jest rura gazowa...

Podczas prac pierwszego dnia na dwóch kopaczy zeszło 7 (słownie: siedem) litrów wody z sokiem i cztery litrowe cole (Amerykanie mówią na to “coke”, wymawiaj “kołk”).

no to przerwa w pracy.

zbliża się noc, a my ryjemy stwardniały grunt

Podniecone rozpierdówką dzieciaki zajęły się dewastacją samochodu transportowego.

dzieci podglądają nas z ukrycia

dzień następny, foto z kuchni

Dnia następnego ułożyliśmy pozostałe fragmenty rury. Trójnik, który miał rozwiązać problem spadku, sprawił nam chyba tyle kłopotu, co pozostałe roboty razem.

montaż trójnika

silokonowanie trójnika

zachetane mocowanie trójnika po raz drugi

no i się udało - można ciągnąć rury

Każda rzecz kiedyś się kończy. Wódka się kończy, podróż się kończy, tasiemka się kończy. Zatem i nasze męki też się w końcu skończyły.

ostatnie poprawki

Czego i Wam życzę.

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 14:46

2008-05-07

Nie mówi się, nie śpi się, nie dycha się. Mieszka się.

Już dwa tygodnie, albo trzy, zależy jak liczyć, w końcu po drodze zdarzył się terapeutyczny wyjazd w góry. Zaliczyliśmy już awarię hydroforu. Opanowani jesteśmy przez niemoc twórczą.

Bo miejsca jest mnóstwo, choć odpaliliśmy może trzecią część powierzchni, jaką docelowo mamy zasiedlić. Pojawiły się pierwsze prezenty, w postaci kompletu puchowej kołdry i poduszek – w wymiarach, a jakże, dla bogatych, w końcu rezydencja zobowiązuje. Dostarcza nam to emocji i dzięki temu nie jest nudno. Wycieczka do Ikei uświadamia nam w całej rozciągłości bezmiar wydatków, jakie nas czekają, żeby dom zaczął przypominać siedzibę ludzi cywilizowanych.

Front budynku

Czekamy na ekipę, która ma nam zlepić schody drewniane. A na razie cieszymy się wolnym dostępem do hydroforni, bowiem studnia, z której czerpiemy wodę pitną (i smarowaną na chlebek) chyba nie przewidziała naszej pompy i czasem dostaje czkawki.

tył budynku

Naprawdę, wspaniale się mieszka pośród białych, czystych (na razie) ścian. Niczym w prywatnej klinice, albo innym dyskretnym zakładzie w jakiej Szwajcarii, albo pod Wrocławiem. Tylko szum uliczny jakiś taki nie szwajcarski. I błękitnych krów z napisem “Milka” na boku jakoś nie widać. Za to są ściganty na motonach. Prują z narażeniem życia (swojego i innych) i radośnie zagłuszają ciszę. Naprawdę, jestem pełen podziwu dla ich poświęcenia.

Miałam ci jabłonkę...

Tymczasem, aby zrekompensować panujący w posiadłości bałagan, zakwitły jabłonie.

Kwitnący ogród.

Gęsta, nie strzyżona trawa i zieleniące się liście drzew liściastych pokryły wielobarwnym deseniem rzeczywistość, w której Wokulski po raz kolejny rozważał: jechać na Bałkany, czy nie jechać?

A kiedy znów zakwitnąąą jaaaabłooonieee...

Eh… Wiosna. Zaraz trzeba się będzie zabrać znowu za jakąś robotę, choć rzeczywistość skrzeczy. Nic to. Odpalę rowerek, to spadną koszty transportu i się oszczędzi na kolejne kroki.

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 12:04

2008-05-06

UWAGA TECHNICZNA

W związku z pracami nad przedłużeniem domeny, mogą nastąpić kilkudniowe przerwy w dostawie bloga na Internet. Za utrudnienia przepraszamy.

Zespół bloga http://budowa.alius.waw.pl

Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Administrator @ 06:56

Strona stworzona przy pomocy WordPress
© Flamenco108
Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress

Użyszkodnicy10|| Wpisy108|| Słowa we Wpisach44620