Zapiski na zimno o budowie domu.

2007-08-24

Przerwa dłubologiczna.

Chłopaki pojechali i ich nie ma. Główny Technolog też wyjechał, przeżył katastrofalną burzę na Mazurach i na razie nie ma zamiaru wracać. Przerwa. Na niespieszną dłubaninę.

Czyli sam przyjeżdżam na budowę i dłubię z listy, co tam jest do zrobienia. Pewnie mógłbym zrobić więcej, ale jak Główny Technolog wyszkolił mnie tylko w sprawnym podawaniu narzędzi, to teraz sam się muszę usamodzielniać. A ręka automatycznie wędruje do kieszonki, gdzie ukryta leży komórka i można w każdej chwili zadzwonić i zapytać o każdą duperelę. Tylko nie o to chodzi w usamodzielnianiu się. W ten sposób nagle okazało się, że ostatnio oduczyłem się podejmować decyzje. Chodzi za mną takie uczucie, które najlepiej wyraża któryś tam heksagram z I-ching: “Wszystko, co postanowisz, będzie błędem”.

Dlatego dla relaksu publikuję poniżej zdjęcia gotowej werandy.

weranda gotowa

To hala, sala, ale nie malutka weranda. Można na niej będzie urządzać imprezy na kilkadziesiąt osób! Przyznam, nie spodziewałem się.

Marysia na werandzie

To w białym giezełku to moja starsza córka. Cierpi z braku tatusia, któren zamiast dopieszczać, całować, podrzucać, jeździ codziennie na jakąś głupią budowę... Chwilę po tym zdjęciu dobitnie zademonstrowała frustrację.

Tak jest. Budowa to nie tylko pojedynek umysłu z materią, ale też mnóstwo własnych i cudzych emocji. Jak w życiu.

Dlatego, na do widzenia wrzucę jeszcze zdjęcie prawie gotowego, choć już w pełni wybudowanego komina.

komin

Bo akurat takie zdjęcie miałem.

Dobranoc.

Nie ma tagów
Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 11:03

2007-08-20

Martillos Hermanos zakończyli działalność.

Silna grupa braci zdecydowała się zakończyć działalność na mojej budowie. Zwinęli młotki, metrówki, piły, przykładnice, zapakowali do wozu i pojechali. Tylko mi śmignęli, jak skręcałem na działkę. Może to i lepiej. Wolę się witać niż żegnać.

Na do widzienia machnęli szkielet werandy i zadaszyli. Na czym teraz stoimy?

Na dachu. Albowiem zakończyła się też gehenna kominowa, a przy tej okazji wyleźliśmy z Głównym Technologiem na dach.

dziura w dachu raz

I dzięki temu wiemy już, skąd się wzięły te dziwne podciekania na wiatroizolacji. Jak widać na załączonym obrazku.

dziura w dachu dwa

Dziura, proszę Państwa. Wszystko prawidłowo, powinna być dziura. Ale nie teraz. Dopiero, kiedy położymy dachówkę bitumiczną, na kalenicy zamocujemy takie zmyślne gąsiory kalenicowe od ISOLi. I przez tę dziurę będzie mogło sobie powietrze wylatać, ale przecież ani nie napada, ani się żadni ptaszkowie, ni insektowie tamój nie zagnieżdżo.

Przy tej okazji zwierzę się Państwu, iż wcale nie jest tak różowo, jak zapewne niektórzy sobie mogą myśleć. Jeśli spojrzymy z dachu w stronę ulicy, to co zobaczymy?

widok z dachu na ruchliwą ulicę

No, przede wszystkim zobaczymy ruch. Duży ruch samochodowy. Duży ruch samochodowy poznajemy po tym, że ulicą przejeżdża dużo samochodów. Zwykle w obie strony. Te samochody produkują ruch samochodowy. Duży ruch samochodowy objawia się też hałasem i smrodem. Na smród jest rada: zasłonić się roślinnością i na to jest jeszcze trochę miejsca, jak widać. Ale z hałasem raczej nie powojujemy.

Pozostaje odwrócić się do ulicy plecami.

działka z dachu raz

I zorganizować w miarę wyciszoną, zieloną, zrelaksowaną przestrzeń, zasłoniętą od ulicy naszym domiszczem.

widok na działkę z dachu dwa

Różni ludzie przyjeżdżali do nas na budowę i przede wszystkim z mądrą miną zapytywali, bo niegrzecznie wszak jest od razu twierdzić, można więc twierdzić przez pytanie (po trzech sekundach oglądania terenu uważali, że mają lepszy pomysł niż my po wielu miesiącach namysłów):

– A czemużby nie można by było postawić onego domu dalej od drogi?

I za każdym razem trzeba było odpowiadać, a to, że dalej działka się kończy, a to, że tam też jest hałas, a to, że to wierutna bzdura, lokować taras od południa i smażyć się później na nim, albo chować w północne, niezagospodarowane komysze.

garaż bez pap

Jeszcze ostatnie spojrzenie na dach magazynu-garażu bez papy.

Jak już wspomniałem, Martillos Hermanos na do widzenia strzelili werandę. Dzięki temu mam pogląd, jaka ona będzie duża.

weranda raz

Wysoka i rozległa…

weranda dwa

Jej powierzchnia będzie większa niż powierzchnia kawalerki, w której dotychczas mieszkaliśmy…

weranda trzy

I na koniec – widoczek czubeczka komina. Bo tyle zaledwie widać od ulicy. Śmiesznie cokolwiek wygląda. Duże czapy. Czyli dekle. Czyli płyty. Czyli nie wiem co.

dom-sw i komin

Co nam pozostaje do zrobienia? Sporo. Jeszcze trzeba opapić dach garażu, a w każdym razie dokończyć opapianie. Trochę dłubaniny wewnątrz domu, naszykować kable do instalacji, wspiąć się ponad poziom podłogi z hydrauliką – jest tego sporo. A potem już wylewka płyt podłogowych. A jak płyty podłogowe zastygną, to od biedy można się wprowadzać – trzeba tylko zainstalować kible, zlewy, wanny i parę gniazdek oraz żarówek na suficie. Reszta, to przecież wykończeniówka.

Aaa… Byłbym zapomniał. Oczywiście, szambo też by się przydało.

Nie ma tagów
Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 09:39

2007-08-07

Wrzutka za ostatnie dwa tygodnie.

Z powodu rozlicznych zajęć na budowie, przed budową i po budowie, czułem się wystarczająco zmęczony, aby odpuścić sobie robienie regularnych wpisów. Zatem teraz pozwolę sobie uczynić szybką wrzutkę złożoną ze zdjęć i komentarzy, która zobrazuje pokrótce, co się dzieje.

Bo dzieje się dużo. Głównie z kominem, który, pomimo, że drogi jak afrykańskie diamenty, nie potrafi od dwóch tygodnie przyjechać w komplecie. Cały czas czegoś brakuje. W ponoć najlepszym w kraju systemie kominowych Schiedel…

dom nw

dom sw

Najsampierw dom. Pojawiło się ocieplenie fundamentu. Nareszcie nie będzie zimno w beton.

ocieplenie i folia

dom nw

dom sw

światło

W domu już się pojawiło światło. Nie ma potrzeby ciągania długich przedłużaczy, Główny Technolog odpalił pełną elektryfingancję.

łazienka powstaje

Widać już zarys łazienki. Słabo, dla niewyćwiczonego oka…

korytarzem

Widok na korytarz centralny pałacu…

z kuchni

A takie widoki na przestrzał trzeba zachowywać, bo kiedyś zostaną zasłonięte przez ścianki działowe. Zrobi się wtedy ciasno i aparatem niełacno będzie pstrykać zdjęcia.

gabinetami

Na suficie pojawiły się profile, do których zostaną dokręcone płyty gipsowo-kartonowe sufitowe. Czym się różnią płyty sufitowe od płyt ściennych? Otóż tym, drogi czytelniku, że montuje się je na suficie, zasię ścienne płyty montuje się na ścianach.

W międzyczasie, czyli w tym niezdefiniowanym w gramatyce czasie, w którym zdrowy Polak wykonuje większość czynności, postanowiliśmy wrócić do prac nad budowlą, która powinna być skończona jeszcze przed powstaniem konstrukcji – magazynem-garażem.

wycieczka po drewno

auto z drewnem

W związku z tym trzeba było zorganizować wycieczkę zorganizowaną po drewno czyli deskę dachową. Na Śląsk, niedaleczko. Obróciliśmy w jeden dzień.

przerywnik - burza

A tutaj taki przerywnik w strumieniu świadomości. Następnego dnia udało mi się cyknąć taką oto burzę. Godzinę później zamieniła działkę w bagienko.

przyjechał komin

No tak. Zaczyna się historia z kominem. Główny Technolog, po wnikliwym zbadaniu problemu obstawał przy systemie Schiedel, bo oni mają najlepsiejsze coś tam i w ogóle. Ale oczywiście jest to system najdroższy. A, jak się później okazało, chyba też z najgorszą organizacją.

Po pierwsze, przyjechało dużo towaru. Po niespełna miesiącu oczekiwania, bo jakiejś kształtki schiedlowski system dostaw nie potrafił przewieźć z punktu A do punktu B.

komin przyjechał

Tutaj przerwa w opowieści. Chłopaki z kompanii Martillos Hermanos dalej budowali sufity i oto, jaki uzyskali efekt:

powstaje sufit

Kontynuowali też prace ziemne.

dom W

Zainstalowali na ociepleniu fundamentu folię kubełkową i przysypali warstwą gliny – glina lepsza, nie przepuszcza wody, zatem dodatkowo izoluje fundament.

dom w

folia kubełkowa

W ten sposób pozostało już “tylko” otynkować ten bialy pasek, co wystaje ponad folię kubełkową i ładniutenieczko zasypać ziemią folię. W ten sposób, mam nadzieję, powstanie taki lekki wałeczek, po którym spłynie w dół woda od domu. Ah, oczywiście, opaskę też trzeba zbudować.

tak stanie komin

Wracamy do historii z kominem. Zatem kiedy wreszcie towar zjechał na budowę byłem szczęśliwy jak kot na kotce. Jednakowoż od razu zaczęły wychodzić błędy, a handlowcy Schiedla oczywiście twierdzą, że to nie ich wina tylko magazynierów. Ale, powiedzcie Państwo, co mnie to obchodzi? Można tylko rzucić plotę, że zapewne w Schiedlu źle się dzieje, skoro nawet handlowcom nie chce się dbać o pijar…

Ale do meritum: z pierwszego sprawdzania i przeglądania instrukcji wyszło, że brakuje pierścieni centrujących i mankietów do rury Quadro. A tu już czwartek. A budowniczy kominów zgodzony na sobotę.

Na polecenie Kierownika Budowy przystąpiłem do własnoręcznego skuwania nierówności ze światła w kształtkach wentylacyjnych. Przy okazji okazało się, że jest ich za mało o pięć sztuk. Brawo dostawcy! Czyli brawo Gen-bud Konstancin-Jeziorna, ulica Saneczkowa! Ciąg dalszy nastąpi.

technolog w akcji

Tymczasem prace wnętrzarskie nie ustawały. Przybywało słupków konstrukcyjnych, które mają podpierać strop, czyli dzięki nim podłoga na poddaszu nie będzie skrzypieć.

salon prawie gotowy

Przybywało też płyty gipsowo-kartonowej (odpornej na ogień) na ścianach i w ten sposób możemy podziwiać prawie gotowy salon. Do takich wnętrz ludzie się już wprowadzają... Te białe kreseczki to kable od przyszłych lamp i kinkietów.

widok z jadalni na drzwi

Znowu widok na ażur czyli przestrzał.

poddasze i profile na suficie

Pełznące po ścianach i sufitach niczym macki Stalowego Szczura profile Legrange’a dotarły też na poddasze. Tutaj będzie z nimi trochę, za przeproszeniem pań, pieprzenia.

sufit poddasza

Albowiem są tu skosy, ale też montowane będą na dłuższych łącznikach. Pod profile jeszcze mamy zamiar napchać wełny mineralnej, dzięki czemu uzyskamy 30cm ocieplenia w dachu.

powstaje komin

Historii komina ciąg dalszy. W sobotę przyjechali fachowcy od budowy kominów. I od razu amba: wełna jest do komina szesnastki, a powinna być do dwudziestki! Oczywiście w sobotę ani handlowcy Genbudu ani Schiedla nie pracują. Co z tego, że pani handlowiec Schiedla nie odbierała przez cały piątek? Bo powiem Państwo w tajemnicy, że o tej wełnie wiedziałem wcześniej, tajemnicę zdradził mi handlowiec Genbudu – że wycisnąć taką wełnę z Schiedla jest prawie niemożliwe. Brawo, Schiedel. Socjalistyczna organizacja, po prostu Zjednoczona Europa, za przeproszeniem panów tym razem. Kominiarz postanowił przywieźć taką na poniedziałek, z innego systemu. Okazała się identyczna, tylko z prawidłowymi wymiarami. Ciąg dalszy nastąpi.

przymiarka do okapu przyzbowego

Kiedy kominiarze wreszcie sobie pojechali, przystąpiliśmy z Głównym Technologiem Budowy do wyznaczania okapów przyzbowych metodą tradycyjną, czyli na sznurek. Albowiem od poniedziałku Martillos Hermanos mieli wrócić do swoich ulubionych prac w drewnie.

góra ziemi - dobry przyjaciel

I byłbym zapomniał i poniewczasie żałował: oto, proszę wycieczki, góra ziemi. Urodziła się na początku marca br. metodą koparki. W międzyczasie trochę opadła, ale niewiele. Niczym dobry, stary druh, towarzyszy nam tu od początku budowy, a zniknie dopiero na samiuśkim koniuszku. Zostanie rozsypana po okolicy i w ten sposób trochę podniesie teren.

rośnie komin, rośnie

Wracamy do kwestii komina i spółki. Kolejne przeglądy elementów systemu,


na które miały się złożyć takie komplety:

Lista komina:

  • Rondo+ z wentylacją – do dymu z kominka

  • Podwójna kształtka wentylacyjna – dwa ciągi wentylacyjne awaryjno-instalacyjne

  • Quadro – do spalin z pieca gazowego

a to wszystko długości 8 metrów.

ujawniały następne braki. A to zabrakło rzadkiej (rzeczywiście, rzadkiej, w każdym razie na mojej budowie) zaprawy do czegoś tam, a to durnych motylków do przymocowania klap zamykających komin. Ratunku

komin przeszedł przez strop

A panowie kominiarze nieustająco murowali, aż się przebili przez strop i podpełzli do dachu…

Tymczasem my z Głównym Technologiem zabraliśmy się za utylizację z takim trudem przywiezionej deski dachowej. Czyli postanowiliśmy dokończyć zadaszanie magazynu-garażu, co niniejszym udało nam się do wieczora w niedzielę, dnia piątego Augusta, roku Pańskiego 2007, trzy lata po końcu swiata.

garaż wreszcie zadaszony

Poniżej widoczki z góry na działkę i podjazd domu.

widok z góry na działkę

Widok na zielone korony starych jabłoni…
widok z góry na dom

I przyszły podjazd przy domu. To naprawdę ma wyglądać zupełnie inaczej, niż dziś.

dach garażu

dach garażu

I na koniec dwa zdjęcia pamiątkowe. Nie mogłem się powstrzymać, przepraszam. Ten dach jeszcze dziś zacznie znikać pod papą, a taki ładny w świetle zachodzącego Słońca…

Nie ma tagów
Kategoria wpisu: Blog budowy domu — Flamenco108 @ 09:51

Strona stworzona przy pomocy WordPress
© Flamenco108
Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress

Użyszkodnicy10|| Wpisy108|| Słowa we Wpisach44620